Dzień dobry wieczór! XDD
Luna poniekąd ma dzisiaj wyśmienity humor, chociaż nic na to nie wskazuje. Lubię taką pogodę, płacz, melancholijny nastrój, Huczuhucza. Ogółem rozkminy o życiu i śmierci, bla bla. Mam zimne łapki.
Stolica bawi się na feriach dopiero od połowy lutego, ołgadłaj. Tak czy inaczej, nie chcę ich. Nie bijcie. Mamusia postanowiła, że będziemy ocieplać uczucia między nami i pojedziemy sobie całą rodzinką do Zakopanego. NO CHYBA NIE D:
Zresztą. Liczy się chwila. Słucham sobie piosenki z poprzedniego posta Werki i chyba zacznę płakać :$ Jeju, jest tyle cudownych ludzi z zajebistym głosem, a ja o nich nie wiem. Zachowywałam się tak samo jak przypadkowo odkryłam Skorpionsów na lapku taty, hehe. Mam teraz tyle energii, a leżę sobie na dywanie, śpiewam razem z Igorem Herbutem i smaruję twarz serkiem waniliowym. Ciekawe połączenie, ja wiem. Ale czego można się spodziewać? Pies się na mnie gapi. Próbuje się dobrać do serka. Wiem to.
Już prawie czuję jego mokry język. Ślina jest fu. Ale co poradzić. Na ten moment mnie obserwuje.
Czyli swój cel.
Jestem celem.
Kurde, czuję się jak w filmie.
Z tego całego podniecenia wypuściłam telefon z rąk.
I leżał mi na brzuchu.
Ciekawe czy jest facetem.
A może kobietą @.@
Mój chłopak będzie zazdrosny!
Włosy smakują jak papier chociaż pachną jak cytryna.
Może jak papierowa cytryna.
To jest myśl.
Mama będzie dumna.
Tak!
Przepraszam. ;____; Miałam napisać poważnego posta, ale no. Aktualnie tylko to mam w głowie. Nie gniewajcie się, następnym razem będzie lepiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz